W czwartek, 9 listopada br., w Miejskim Domu Kultury w Radomsku odbył się recital Renaty Przemyk promujący jej najnowszą płytę Unikat. Oprócz nastrojowych utworów z płyty, zgromadzeni goście mieli również okazję wysłuchać innych znanych utworów w zmienionych aranżacjach.
"UNIKAT" To wyjątkowa płyta w dyskografii Renaty, stąd też tytuł jaki jej nadała. Jest to najbardziej z dotychczasowych osobista, czasami wręcz intymna opowieść o najistotniejszych emocjach, wewnętrznych przeżyciach, przemyśleniach z perspektywy upływu czasu.
Jest miejsce na melancholię, zadumę, ale i ironiczny dystans do siebie i świata. Nie ma jednak buntu, ani tym bardziej agresji. Piękne melodie w spokojnych tym razem aranżacjach, których autorem i jednocześnie producentem jest sama wokalistka, nie pozwalają na obojętność i skłaniają do refleksji.
Kompozycje powstawały w 2004 i 2005 roku i po starannej selekcji 12 z nich znalazło się na płycie. Choć zagrały na niej instrumenty perkusyjne i smyczkowe, basy, akordeon, fortepian, znalazły się też elementy elektroniczne, to dominującym instrumentem tym razem jest gitara akustyczna. Nagrania powstawały od września do grudnia 2005 w krakowskim Studio Spot, z udziałem muzyków na stałe współpracujących z artystką.
Mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony chciałabym zaoszczędzić najbliższym rozpaczy, cierpienia. Chciałabym, żeby pamiętali wszystko co najpiękniejsze, najlepsze nasze wspólne chwile, żeby cieszyli się, że w ogóle byłam. I żeby mój duch zamieszkał w ich wspomnieniach, i żeby one stały się rajem - tylko taki raj jestem w stanie sobie wyobrazić teraz, kiedy żyję. Ale żeby tak właśnie stać się mogło muszę najpierw się rozliczyć - przed sobą i światem.
Chciałabym zdążyć, nie każdemu jest to dane. A powinno... Na wszelki wypadek codziennie spłacam swoje długi. Z drugiej strony jeśli nikt po mnie nie zapłacze, czy będzie to oznaczać, że niewiele warte było moje życie? Nasza tradycja każe przecież płakać, obserwuje się najbliższą rodzinę podczas pogrzebu. Jak żona nie zaszlocha i nie rzuci się na trumnę, znaczy, że albo ona bez serca, albo on wcale nie był taki świetny. Nic bardziej złudnego. Podczas nagrań podobno zakładano się, czy zaśpiewam "kochałam tylko siebie", czy w ostatniej chwili zrezygnuję i pojawi się wersja "kochałam tylko ciebie". Nie zmieniłam tekstu. Kochać siebie naprawdę jest trudniej. Kiedy się to zrozumie, łatwiej dać miłość innym. - Renata Przemyk.