By stać się artystą i odrzucać marności, które niesie świat, bo tylko by być indywidualistą sprawia, że nad takim człowiekiem ciąży fatum. Zanim jednak zostanie zauważony, a jego umiejętności docenione, droga biegnie przez wyboje i przeciwności. Sukces osiągnąć przecież można tylko przez własną ciężką pracę.
Wielu młodych ludzi się poddaje, brak wytrwałości słomiany zapał i usprawiedliwianie się, że perspektywy jakie kształtują moją przyszłość w małym miasteczku, tylko mnie ograniczają i nie umożliwiają rozłożyć skrzydeł są brednią w pełnym tego słowa znaczeniu. Najlepszym tego dowodem jest pasja, jaką rozwija Piotr Zawada.
Młody Radomszczanin owładnięty chęcią własnej realizacji. Jego przygoda z muzyką rozpoczęła się w 2000 roku. Założył wówczas wraz ze swoim kolegą skład o nazwie „Tiz”. Rzeczywiście można mówić tu już o małym sukcesie nastolatków, brzmi w pełni jak banał uliczny, a jednak stanowiło to jakiś początek tego co rozwija się w tej chwili dalej. Branża muzyczna jest niezwykle oblegana i przejść przez tunel bez światła jest wyjątkowo ciężko. Piotrkowi jednak udało się zrobić kolejny krok wprzód. Nagrał kilkadziesiąt kawałków i wydał dwie undergroundowe produkcje. W tym czasie angażował się również w współpracę z innymi raperami w Radomsku. M.in. miał wkład w produkcję Bjk2.
To nie koniec jednak historii. Jak powiedział sam początkujący muzyk: „ja tylko próbowałem. Tak to była zabawa. Zanim zacząłem tworzyć, nie myślałem nawet o tym czy się zrealizuję w tej branży.” Zagrał także kilka koncertów, w pubach już nie istniejących obecnie w Radomsku. Były to Lord oraz Power Pub.
„Tiz” wkrótce jednak się rozpadł. Może zabrakło owej wytrwałości. Zawadi jednak nie zrezygnował i udało mu się założyć nowy skład pod nazwą "Obbligato". W 2004 nagrał płytę pod nazwą „Kult Prawdy”, która była efektem amatorskiej produkcji. Był to pełen kontrowersji nielegal zawierający mocne słowa. Odebrany został jednak tylko jako uliczny banał. Podczas jego promocji, jednak otworzyły się jakieś inne perspektywy, a stało się to dzięki zapoczątkowanej znajomości redaktora jednej niezależnej undergroundowej stacji radiowej fm z Krakowa.
Tym razem wydawałoby się pójdzie znacznie lepiej, ale cóż na drodze rozwoju stanęły kolejne trudności. Oczywiście rozpoczęte zostały prace w krakowskim studiu nagrań „Dworek Białoprądnicki”, jednak koszty wynajmu studia zmusiły do rezygnacji z tej współpracy. Ostatecznie skład się rozwiązał po naszym ostatnim krótkim występie
w Krakowskim pubie "Puls". – kontynuował Piotrek.
Czy to już koniec? Nie, nie, nie! Artystą zostaje tylko ten człowiek, który dysponuje siłą własnej osobowości. Musi być przekonujący i iść wciąż naprzód, nawet jeśli na drodze wyrasta ogromna góra wszelkich czasem niezrozumiałych przeciwności. I tym oto sposobem w 2005 roku rozpoczęła się solowa działalność Piotrka. Sam znalazł dobre studio nagrań i rozpoczął pracę wspomagany przez krakowskiego producenta „Wuszu”. Gdy wszystko układało się jak należy, niespodziewanie plany zostały pokrzyżowane. Tym razem posłuszeństwa odmówiło zdrowie.
Obecnie jednak Piotrek reaktywuje swoją działalność. Pracuje nadal nad swymi solówkami oraz z nową kapelą pod nazwą "DDR"
grającą psycho rap i muzykę eksperymentalną. Efekty można będzie usłyszeć już niebawem. – zapewnia artysta.
Poniżej zostały umieszczone mp3, które promują jego twórczość. Zachęcamy do wysłuchania.