Czasami gramy po dwa koncerty dziennie, gardło ledwo wytrzymuje, psychika też. – wspominała po koncercie w Radomsku Patrycja Markowska, z którą mieliśmy okazję zamienić kilka słów po koncercie.
Radomsko24: Ja wrażenia po koncercie na radomszczańskiej scenie?
P. Markowska: Było super. Koncerty w dzień w pełnym słońcu często pozostawiają wiele do życzenia, dlatego że ludzie nie czują jeszcze tego klimatu, nie mówię tu tylko o promilach we krwi. Ciemność, światła to sprzyja nastrojowi koncertu. Na koncertach w dzień publiczność bywa zdystansowana, natomiast w Radomsku publiczność była świetna, rewelacyjnie się bawiła. Dobry koncert to nie tylko to, że artysta nie powinien bekać, przewracać się i być trzeźwym ale także nastawienie publiczności.
Radomsko24: Jesteś rewelacyjna, pełna energii, radości, w taki sposób odbieramy cię przez szklane okienko telewizora, czy nie jest to tylko wypracowany image sceniczny? Czy zaczynając karierę nie bałaś się, że będzie odbierana jako córka znanego wokalisty a nie jako samodzielna artystka?
P. Markowska: Bałam się i byłam tak traktowana przez bardzo długo. Dopiero przy trzeciej płycie poczułam, że ludzie tak naprawdę mi zaufali, że dali mi kredyt zaufania, że rzeczywiście ma coś do powiedzenia, że tworzy, że nie jest tylko córką znanego ojca. Na początku bardzo dużo było takich głosów. Każdy niesie swój krzyż. Ja akurat miałam taki. Oczywiście było mi łatwiej zainteresować sobą na początku media, ale co to jest za popularność. Cieszy to, że ludziom podoba się muzyka i teksty które pisze a nie to co piszą w gazetach.
Radomsko24: Każda Twoja płyta to szczególna karta z twojego życia, czy nie boisz się tego, że ciągle śpiewasz o sobie. Przecież to takie intymne przeżycia.
P. Markowska: Tak, tak jest, ale nie mam za wielkiego wyboru. Nie robie tego świadomie, to taka potrzeba serca. Mam tak silne przeżycia, że siadam i piszę gdy zgasną światła. Minusem tego jest to, że się uzewnętrzniam i otwieram całe serducho.
Radomsko24: Nie boisz się, że staniesz się artystką typowo komercyjną?
P. Markowska: Nie bo komercyjne teksty pisane są typowo pod publikę a moje takie nie są. Plusem moich tekstów jest to, że poprzez swoje teksty docieram do ludzi. Docieram do mojej publiczności, najpiękniejsze jest to że moje przeżycia znajdują odzwierciedlenie u innych i to jest najpiękniejsze. Natomiast komercyjny tekst to już zupełnie oddzielna sprawa. Bo na przykład Chcemy byś sobą Perfectu, jest bardzo komercyjnym tekstem, bo się po prostu podoba. Jest cienka różnica pomiędzy hitem a tym co jest komercyjne. Uważam, że jeśli coś jest dla dużej ilości ludzi nie oznacza to że jest to złe.
Radomsko24: Ukończyłaś szkołę dziennikarską na wydziale filmowym, czy wiążesz z tym jeszcze jakieś plany na przyszłość?
P. Markowska: Tak ukończyłam ją, zrobiłam to aby się wykształcić, aby poszerzyć sobie horyzonty.
Radomsko24: Przez wiele lat miałaś okazję przyglądać się karierze swojego ojca. Czy On teraz krytykuje, wspiera, śledzi twoja karierę?
P. Markowska: My z tatą się bardzo przyjaźnimy i jesteśmy ze sobą bardzo blisko dlatego On krytykuje, wspiera i popiera moje poczynania sceniczne, tak jak prawdziwy przyjaciel.