Sesja w październiku? Nie rozumiem, chodzi o jakieś poprawki?- zapytałam moją znajomą. Nie, no wiesz, dla niektórych sesja zaczyna się już od pierwszego dnia semestru. To taki typ studenta, który wie z czego są egzaminy, nawet jeśli nie wiedzą jeszcze tego sami wykładowcy- wyjaśniła mi Kaśka.
Hmmm… no może i faktycznie jest gdzieś taki student, ale ja osobiście się z takim typem nie spotkałam. A już na pewno takim typem nie jestem. I tylko mogę sobie wyobrazić, że dla niego sesja to czas relaksu. To student, który chodził na wszystkie ćwiczenia, zawsze siada z przodu, tak żeby być zapamiętanym przez profesora. Na uwadze ma oczywiście średnią. Bo wysoka średnia to przepustka do stypendium. To szansa na wyjazd, atrakcyjny staż.
Zdarza się jednak, że student podczas sesji to ktoś, kto nie wie. Nie wie, kiedy są i z czego egzaminy. Okazuje się, że było więcej przedmiotów na które nie chodził. Student nie wie, kto dany przedmiot wykładał, ani czego wykład dotyczył. Nie wie na czym polega zaliczenie, na jaki temat trzeba napisać referat. I skąd wziąć jakieś notatki. Student zaczyna żyć w stresie. Jednak już po chwili przychodzi opamiętanie, że studia to nie wyścig, nie trzeba się spieszyć. I z tym założeniem jego pobyt na uczelni niebezpiecznie się wydłuża.
Sesja tak naprawdę zaczyna się tydzień przed egzaminami. Tak widzi to inny typ studenta. Prezentowany raczej przez większość. Wtedy student cały swój czas poświęca na kserowaniu potrzebnych i całkiem niepotrzebnych materiałów, dopytuje wśród kolegów, kiedy i w jakiej sali należy się pojawić. Poczym przystępuje do nauki. I czasem dochodzi do wniosków, że te marne dwa dni to jednak za mało, żeby opanować taką ilość potrzebnej mu wiedzy. W chwilach zwątpienia przychodzi myśl, że przecież poprawka to całkiem naturalna rzecz. Jednak zdarza mu się zaliczyć w pierwszym terminie, bo na przykład do egzaminu przeczytał tylko jedną książkę i akurat o nią zapytał profesor. No cóż, na studiach jak w życiu trzeba mieć farta.
Sesja to dziwny czas dla studenta. Każdego studenta. Jest jednak jeden plus- kiedyś się kończy. Oby tylko nie był to koniec studiowania.