Radomsko Logo
Szybki kontakt z redakcją
0 507-254-542
Kontakt z redakcją Radomsko24 Nie masz wiadomości
Pocz@tuj!  Forum Dyskusyjne  Bloguj - pisz bloga!  Oceń ludzi z
Radomska! Tablica ogłoszeń  Fotogalerie  Przeglšd lokalnej  Gry i Rozrywka
Radomszczańscy Żydzi: Odcinek - 7 -
NIE MOŻE BYĆ WIERNEJ HISTORII RADOMSKA BEZ HISTORII RADOMSZCZAŃSKICH ŻYDÓW



STEFANIA HEILBRUNN
DZIECI MGŁY I NIEBA (VII) (w tłumaczeniu Agnieszki Łyp)

   Inna rodzina, którą pamięta Rózia to rodzina Goldbergsów. Mordechaj Goldberg zastanawiał się jak przyjdzie żyć pod okupacją niemiecką.
   Rodzina Goldbergsów opuściła dom z chwilą spadania pierwszych bomb. Miało to miejsce w sobotę, 2 września. Bomby leciały cały czas na Radomsko, a w wiadomościach radiowych nikt nie wspominał o ewentualnym zaprzestaniu bombardowania miasta. Nie czekając na dalsze wydarzenia, każdy jak najszybciej opuszczał domostwo.
   Pierwszy dzień wojny spędziliśmy w piwnicy. Po południu zobaczyliśmy naszych sąsiadów, Nellera i Michalaka siedzących we własnych domach (mieszkali na Krakowskiej 12). To nas podbudowało, tak więc i my zdecydowaliśmy się wrócić do domu. Strach nie pozwolił nam długo pozostać na miejscu. Ostatecznie uznaliśmy, że musimy wyjechać z miasta.
   Znów pojawił się problem. Nasz wujek miał konie i krowy, nie mógł nigdzie uciekać bez nich. Nie miał żadnego majątku, poza żywym inwentarzem. Wymyśliliśmy, że szybciej uciekniemy konno, a niżeli pieszo. Na rogu ulicy Strzałkowskiej czekała na nas niecierpliwie żona i dzieci wujka, aby wraz z nami emigrować z miasta. Kiedy zapadła noc, przeprowadziliśmy wioskami do Strzałkowa wujkowe krowy. Zdziwiliśmy się, gdy następnego dnia pojawiła się suka wujka „Gunia”. Biegła za nami 15 kilometrów. Nie zgubiła naszego tropu i to doprowadziło ją do nas. Mimo tych wszystkich niedogodności byliśmy razem, nurtowało nas jednak pytanie: Czy dobrze zrobiliśmy, że tak wcześnie wyprowadziliśmy się z domu? Następnego dnia, w niedzielę dyskutowaliśmy, o tym wszystkim co się zdarzyło. Wojna była wszędzie. Niemcy też byli wszędzie. Jak mieliśmy wracać? Tak trudno jest mi zaakceptować tą straszną sytuację. Połowa miasta została już zniszczona. Ulica Strzałkowska, Reymonta, Kleinera, domy na Częstochowskiej, z każdym dniem coraz bardziej przypominały się w ruiny. Nikt nie mógł zrozumieć co się stało. Dobry Boże! To było takie straszne, takie przerażające. Nic nie przypominało dawnego Radomska, dawnych domów, ulic, skwerków. Pożoga wojenna wypaczyła urok miasta.
   Po długiej podróży znaleźliśmy dom, w którym tymczasowo postanowiliśmy zamieszkać. Moja rodzina (rodzice i dwoje dzieci), dzieliła pokoje z dziadkiem, babcią, niezamężną ciotką, wujkiem Selig z dwójką dzieci i wujkiem Koziwoda z jego żoną. Było ciasno, w koło otaczała nas tylko bieda i ruiny, ale najważniejsze, że byliśmy razem.

X X X


   Dla rodziny Pańskich 1 września miał być dniem wielkiej fety. Była to bardzo duża rodzina, z wielkimi malarskimi tradycjami. Pańscy posiadali ogromny dwupiętrowy dom. Wokół niego rozciągał się ogromny sad. Przeważały tam owocowe drzewa i kwiaty. Siadywali sobie zawsze przed wejściem głównym do domu i dyskutowali o najnowocześniejszych sztukach malarskich. Najstarszy z rodziny, pan Pański z siwiejącą, starzejącą się żoną, która zawsze stała przy jego boku, jej córka Magda z mężem Józefem i malutką Niną. Henryk Pański, najmłodszy z ich dzieci, był jedynym synem w tej rodzinie. Miał piękną żoną Lodką i malutką córkę Alinkę. Rodzina ta zachowywała swoją prywatność. Odseperowała się od innych, tworzyła zamknięty krąg. W swoim rodzinnym gronie trzymali się razem. Żyli bardzo nowocześnie, wygodnie, nie utożsamiali się z innymi Żydami. To byli bardzo mądrzy ludzie. Wiele potrafili, więc żyło się im bardzo dobrze. Nie byli tradycjonalistami. Uprawiali religię żydowską, ale chcieli żyć w społeczności razem z Polakami. Zarówno Henryk jak i Józef byli weteranami polskich legionów. Doznali zaszczytu poznania marszałka Piłsudskiego.
   Mała Alinka, już w wieku trzech lat obchodziła bardzo hucznie swoje urodziny. Właśnie wtedy, podczas przyjęcia urodzinowego dziewczynki Pańscy usłyszeli huk bomb. Jak wspomina Lodka Pańska, dom był pełen ludzi. Goście zjechali się z Łodzi, Sosnowca, Częstochowy. W domu zapanował chaos, nie wiedzieliśmy co mamy począć. Zdecydowaliśmy, że część z nas pojedzie do naszej rodziny w Kamieńsku. Największy kłopot mieliśmy z dziećmi. Wpadły w panikę i zaczęły strasznie płakać. Na ulicach wśród wojsk polskich panował rozgardiasz. Zatrzymaliśmy ciężarówkę wojskową. Do naszych uszu docierały krzyki: „Tylko matki z dziećmi”. Zanim się zorientowałam, że mam wsiadać już wciągnęli mnie i Alinkę do samochodu. Na pace było bardzo dużo samotnych dzieci. Przy mnie usiadł Adolf Rodal, który szybko wskoczył na ciężarówkę, podczas gdy jego mama z młodszym bratem Heniem, została na ulicy. Chłopcom bardzo podobała się jazda samochodem. Jechaliśmy do Tomaszowa. Myślałam wtedy o mojej siostrze Basi. Ona mieszkała w Warszawie, ale teraz była u kogoś w Tomaszowie. Powiedzieliśmy żołnierzom, którzy nas wieźli, że chcemy wysiąść w Tomaszowie. Ludzie pytali się, czy w tym mieście mogą znaleźć schronienie. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Wysiadając zauważyłam, że część pasażerów także opuściła ciężarówkę. Szłam po ciemnych ulicach z Alinką na rękach. Na chodniku ujrzałam dziecięcy wózek. Nie wahając się przywłaszczyłam go sobie. Włożyłam do niego śpiącą Alinkę i szłam dalej. Idąc bałam się, aby dziecko nie obudziło się i nie zaczęło płakać. Ktoś nas gonił. Odwróciłam się. To był mały Adolf. Powiedział: „Ty idziesz za wolno. Jeśli będziesz tak powoli szła, ktoś cię zobaczy i zastrzeli. W nocy nie można chodzić po ulicach”. Nagle zobaczyliśmy jakieś pudło. Zaciekawieni podeszliśmy, aby przyjrzeć się temu bliżej. Okazało się, że jest to paczka. Po jej otworzeniu ujrzeliśmy prawdziwy rewolwer, taki jaki kiedyś widziałam na ramionach żołnierzy. Byłam przerażona. Niemcy musieli go zgubić po drodze. Adolf wziął rewolwer. Ja już i tak miałam ciężki bagaż. Niosłam przecież torbę wypełnioną złotem i biżuterią – to była fortuna Mani Gutman, siostry Henia z Sosnowca. W chwili kiedy zabierano matki i dzieci do transportu, ona wcisnęła mi tą torbę do rąk. Działo się to wszystko w zawrotnym tempie. Byłam wówczas bardzo zmęczona i słaba. Adolf wziął torbę i włożył mi na dno do wózka. Co ja bym zrobiła bez tego chłopaka? Maszerowaliśmy jeszcze długo, w końcu doszłam do centrum Tomaszowa. Adolfa przy mnie już nie było. Zabili go włóczący się pijani polscy żołnierze. W Tomaszowie jakaś kobieta dala nam schronienie. Zapytała mnie, gdzie idę na dodatek z dzieckiem? To była bardzo miła żydowska kobieta. Dała małej mleko, a mnie pościeliła łóżko. Tomaszów też był już bombardowany i co mogły zrobić takie dwie kobiety jak my, uciekać...? Przenosiłyśmy się z miejsca na miejsce. Niemcy nie ustępowali. Oni byli wszędzie, gdzie człowiek nie spojrzał. W końcu zaczęłam żałować, że opuściłam Radomsko. Któregoś dnia znaleźliśmy piękny dom z łóżkami, dywanami, krzesłami i stołami. To był naprawdę piękny dom. Okazało się, że trafiłyśmy do kwatery Wermachtu.
   Pierwsze informacje na temat wojny usłyszałam od Madzi, która była z daleka od domu. Wraz ze swoim tatą przebywała w małej wiosce niedaleko Tatr. Mama była w domu i przez cały czas chciała skontaktować się ze swoją córką.
   W ostatni tydzień sierpnia – nie pamiętam dokładnie jaki to był dzień – rozpoczęła się mobilizacja. Wiedziałam już, że to koniec wakacji, że musimy wracać do domu. Widzieliśmy dużo młodych mężczyzn, którzy szykowali się do wojska. Ciekawi byliśmy co się stanie z Markiem Rosenbaumem, który chciał wstąpić do armii. Nie miał rodziny. Matka umarła przy jego porodzie, ojca nigdy nie znał. To mój ojciec opiekował się nim. Odprawił go również na wojnę. Minęły trzy noce od odejścia Marka. Wciąż mam przed oczami to pożegnanie z moim tatą. On czuł się tak bezpiecznie i tak szczęśliwie.
   Położyliśmy się spać. Nocny odpoczynek zakończył się o piątej rano. Obudziły nas odgłosy samolotów i wybuchających bomb. Przerażeni, usiedliśmy w kątku i zaczęliśmy wspominać minione dni. Wróciliśmy pamięcią do chwili, kiedy odprowadzaliśmy Marka. Aleją Kościuszki wracaliśmy do domu. Odejście Marka było dla nas bardzo zastanawiające. Nurtowało nas także pytanie co stanie się z naszym pięknym ogrodem, z kwiatami, z drzewami, gdy wybuchnie wojna. Mamy piękne lipy, akacje i czuje się tu bardzo bezpiecznie. To jest przecież nasz dom.

X X X


   Tej nocy nie mogłam spać. Mimo zmęczenia nie dawał mi spokoju hałas. Ludzie mówili, że ulicami szło polskie wojsko, ale dlaczego nocą? Żołnierze szli na zachód, w stronę niemieckiej granicy. Z przerażeniem usłyszeliśmy jak ktoś wypowiedział słowo – wojna... To wszystko przyszło bardzo szybko, za szybko... Bombowce, samochody z żołnierzami, mnóstwo śmierci i męczarni. Niemieckie samoloty nieustannie zrzucały bomb na drogi, a esesmani strzelali do cywilów. „Rozstąpić się, rozstąpić się” – krzyczeli Niemcy. Nie będziemy razem? – spytała nasza mama. Wiedzieliśmy, że wcześniej, czy później i tak zginiemy. Jeżeli miało to nastąpić, chcieliśmy, aby zgładzono nas razem. Matka wołała: „Dzieci chwyćcie się za ręce. Jeśli mamy pójść na śmierć, to pójdziemy razem”.
   I zawsze już było tak, że Niemcy byli wszędzie. My byliśmy Żydami. Widzieliśmy jak nas nienawidzą. Niemcy nie ukrywali tego, że nie mogą na nas patrzeć, za to co podobno im zrobiliśmy. Oni byli bezwzględni. My byliśmy w ich rękach...
(c.d.n.)

:: R E K L A M A ::


Przeczytaj także:
  • Większe pieniądze, nowi inwestorzy ››
  • Starowiejska jak malowana ››
  • Rocznica Bitwy Warszawskiej ››
  • Radomszczańska Ścieżka Rowerowa ››
  • Unia sfinansuje obwodnicę i uzbrojenie strefy! ››
  • Obwodnica ››
  • Złożono wnioski ››
  • Pieniądze z UE wpłynęły ››
  • System w fazie testowej, za błędny dobór treści przepraszamy.
    (słów: 1266)
     

    Radomszczańscy Żydzi
  • Szabat ze Szlamą Ra...
  • Z kart historii (18...
  • Biedota żydowska w ...
  • Odcinek - 12 -
  • Odcinek - 11 -
  • Odcinek - 10 -
  • Odcinek - 9 -
  • Odcinek - 8 -
  • Odcinek - 7 -
  • Odcinek - 6 -
  • Odcinek - 5 -


  • Współpracujemy

    Reklama



    Swoje zdanie wyrazili:
    Nikt jeszcze tego nie skomentował.

    Wyraź swoje zdanie:
    Nick:

    Treść komentarza:



    Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka

    Aby dodać komentarz musisz podać sumę podanych u dołu liczb (dodać je).
    Stanowi to zabezpieczenie przez botami spamującymi. Przepraszamy za utrudnienia.


    5 + 5=

    Przepraszamy, komentowanie niedostępne

    Redakcja serwisu nie odpowiada za prawdziwość treści przekazywanych w komentarzach
    oraz za szkody materialne lub moralne powstałe z ich tytułu.



    Poinformuj | Polityka prywatności | Kontakt | Współpraca | Reklama | Więcej >>>
    Copyright © 2005 - 2007 by Radomsko24. Wszelkie prawa zastrzeżone
    stat.pl PHP-Fusion 5.01