Radomsko Logo
Szybki kontakt z redakcją
0 507-254-542
Kontakt z redakcją Radomsko24 Nie masz wiadomości
Pocz@tuj!  Forum Dyskusyjne  Bloguj - pisz bloga!  Oceń ludzi z
Radomska! Tablica ogłoszeń  Fotogalerie  Przeglšd lokalnej  Gry i Rozrywka
Radomszczańscy Żydzi: Odcinek - 6 -
NIE MOŻE BYĆ WIERNEJ HISTORII RADOMSKA
BEZ HISTORII RADOMSZCZAŃSKICH ŻYDÓW


STEFANIA HEILBRUNN
DZIECI MGŁY I NIEBA (VI) (w tłumaczeniu Agnieszki Łyp)
ROZDZIAŁ II – WOJNA


Pamiętnik Miriam (III)

     Trach, trach, trach – ten przeraźliwy odgłos dochodzi do moich uszu. Jestem bardzo zmęczona, ale mimo to interesuje mnie wszystko co dzieje się na zewnątrz. Słyszę przejeżdżające pociągi i zastanawiam się skąd one jadą. Słyszę również strzały. Zastanawiam się co to w ogóle jest? Mama jest również zdezorientowana, krzyczy: „Dawid co się dzieje?, Co się z nami stanie?” Ojciec próbuje ją pocieszyć: „Czego ty się boisz? To nic. Być może to grzmot”. - Grzmot? - zastanawiam się. Musiałam spać bardzo twardo, bo nie słyszałam żadnej burzy. Do moich uszu docierały inne odgłosy. Ktoś mówił: „ Bomby, samoloty, metalurgia...” Szybko zapalamy światło i idziemy do kuchni. Tata nie bardzo wierzy w to wszystko. Cały czas zastanawia się nad tym, czy to przypadkiem nie jest wojna – nie wie jak to jest możliwe, ale rozpoczęło się bombardowanie Radomska.


X X X


     1 września 1939 roku w piątek, o godzinie 5.30 rano niemieckie samoloty krążyły i przelatywały nad Radomskiem. W przeciągu kilku sekund miasto opanowała groza. Regularne dotąd figury budynków, zmieniły w sekundzie swoje oblicze. Najbardziej zbombardowany został budynek „Metalurgii”. Był czas, kiedy Radomsko było miastem, nad którym widniało lazurowe niebo i każdy kto w nie spojrzał napełniał się spokojem, a marzenia które sobie pomyślał w niedługim czasie się spełniały. Wszystko zmieniło się od pamiętnego piątku 1939 roku. Od tego dnia niebo straciło swój koloryt, przejrzysty lazur zastąpił czarny płaszcz zgrozy.
     Wobec nalotów na miasto nikt nie pozostawał obojętny. Ulice w oka mgnieniu zaludniły się. Wszyscy z przerażeniem patrzyli w niebo. Teraz zamiast gwiazd liczyli samoloty. Jeden naliczył dziesięć, drugi zaś trzynaście. W sercach wszystkich Radomszczan zapanowała trwoga i niepokój. Zastanawiali się co przyniesie kolejny dzień.
     Trzynastoletni letni Elek Epstiein powiedział, że on wie co się stało, gdyż jego starsza siostra Chawcia była szefem obrony cywilnej i wysłała wszystkich swoich ludzi do walki. Mówiła, że po raz pierwszy w życiu widziała krew, połamane nogi i ręce, przyspieszony puls umierającego. Potem długo nie mogła dojść do siebie.
     W południe cała ulica Limanowskiego, Przedborska w kierunku Przedborza – były czarne od natłoku sparaliżowanych strachem ludzi. Stałam w drzwiach i patrzyłam. Ludzie na boso, nie ubrani, brudni, z ustami spieczonymi od gorąca stali w kolejce do wozów zaprzęgniętych w konie. Szykowali się do wyjazdu. Nie chcieli być w tym bombardowanym mieście. Wszędzie panował istny rozgardiasz. Psy biegały, skakały na ludzi. Kobiety z zielonymi wręcz twarzami trzymały na rękach śpiące dzieci. Niektóre z nich bardzo płakały, mężczyźni byli zdenerwowani, krowy muczały, psy szczekały. Jakiś mężczyzna podszedł do nas i powiedział Chawci, że za chwilę zemdleje, po czym upadł na ziemię. Daliśmy mu wody, a kiedy oprzytomniał oznajmił, że wszyscy jego bliscy uciekają przed Niemcami. Tak naprawdę to nikt nie wiedział dokąd ucieka, ale faktem jest, że wieczorem mnóstwo ludzi z Radomska zaczęło wyjeżdżać.
     Nasza rodzina zadecydowała, że jeszcze jakiś czas zostaniemy. Byliśmy w mieście w sobotę 2 września 1939 roku. Spędziliśmy cały ten dzień w pomieszczeniach pod sklepem rzeźniczym, naprzeciwko naszego domu. Stamtąd patrzeliśmy na spadające bomby. Kiedy bombardowanie ucichło, wyszliśmy z piwnic. Naszym oczom ukazał się okropny widok. Same ruiny, dym z płonących budynków, niebo tym razem było czerwone.
     Ludzie masowo opuszczali miasto czym tylko mogli: powozami, samochodami, rowerami. Tysiące uciekało na nogach, zabrawszy to co zdołali pomieścić w rękach. Zobaczyłam naszego Rabina. Przypomniałam sobie, że dziś jest sobota, czyli czas szabatu. Nasuwało się pytanie: Jak Żydzi w zaistniałej sytuacji przeżyją ten dzień? Polacy o tym nie myśleli. Ich myśli zaprzątnięte były czym innym. Jak każdy tracili domy, pola, ziemie, wszystko.
     Jakie to proste. Nie trzeba policji, ani wojska, by wyrzucać ludzi z ich mieszkań. Wystarczą bomby i ogień. My też poddaliśmy się wszechogarniającej panice. Uciekliśmy w nocy. Szliśmy pieszo, było nam ciężko ponieważ wymiennie nieśliśmy na rękach naszego dziadka. On nie mógł iść o własnych siłach. Kiedy opuszczaliśmy Radomsko odwróciłam się jeszcze na moment za siebie. Zobaczyłam tylko ogień i dym. Spojrzałam także na niebo. Płonęło w swoisty dla siebie sposób.
     Idąc przed siebie wspominaliśmy nasz dom. Przypominaliśmy sobie historie z dawnych czasów. Moi rodzice pamiętali jeszcze czasy pierwszej wojny światowej. Byliśmy wówczas bogatą rodziną. Jak mało kto mieliśmy cukier, olej, sól, zapałki i mąkę. Wtedy dopisywało nam szczęścia, które za parę lat miało nas opuścić.
     Szliśmy w nocy, krok za krokiem po wybrukowanej drodze. Noc była cicha, ale rankiem znów powróciły niemieckie samoloty. Latały nad nami tak nisko, że gdyby się dobrze przypatrzeć to widziałoby się twarze pilotów. Samoloty świszczały nad głowami, nie tylko zrzucały bomby, ale hukiem zastraszały wszystkich.
     Dotarliśmy do małej wioski Frachowiec, gdzie postanowiliśmy się zatrzymać. Jeden z mieszkańców dał nam jedzenie i picie. Do niego bardzo często przychodził katolicki ksiądz. To on przyniósł radio, z którego usłyszeliśmy, że Anglicy i Francuzi spieszą na ratunek i pomogą nam na ziemi, w powietrzu i na morzu. Wielu ludzi pytało czy można w to wierzyć. Anglicy mieszkający w pobliskiej wiosce, wiedzieli co mają o tym wszystkim myśleć. Jeżeli ich rząd przyrzekł pomoc, to nadejdzie ona niezwłocznie. Tymczasem Niemcy opanowali już całą Polskę. Z godziny na godzinę panowały coraz większe ciemności. Widać było jedynie popiół i ruiny.


X X X


     Znów nadszedł moment do chwilowego rozstania się z pamiętnikiem Miriam. Lato 1939 roku było wyjątkowe dla Rózi Blibaun. Właśnie zdała maturę i dzięki temu czuła się cudownie. Mówiła: „Czuję się taka wielka, nie, nie jest możliwe by było tak źle, świat stoi przede mną otworem”. Ten świat, który jednego ranka wynosi cię w niebo, a drugiego pokazuje krew i śmierć.
     Pluję na tę wojnę. Każdej soboty przy stole spotykała się cała najbliższa rodzina. Posiłek szabasowy zawsze jedliśmy w domu naszego dziadka, jak przystało na prawdziwych Żydów. Mieszkaliśmy na ulicy Krakowskiej 6 razem z naszymi dziadkami. Wszystkie jego dzieci założyły rodziny i mieszkały osobno. Tylko nasi rodzice mieszkali razem z dziadkami. Dom był bardzo duży, dwupiętrowy. Na dole dziadek miał małą wytwórnię oleju rzepakowego. Cała nasza rodzina uwielbiała ten olej. Wujkowie i nasi przyjaciele mieszkający w Radomsku zawsze powtarzali, że smak tego oleju pozostawał na długi czas w ich podświadomości. . Takie wspólne chwile spędzone przy stole pozostaną w mojej pamięci. Ale jak można w spokoju jeść posiłek, skoro nad głową świszczą bomby.
     Moja mała siostra, która ma tylko półtora roku nie będzie pamiętała tamtych chwil. Uwagę mamy zaprząta zupełnie co innego. Sprawdza czy zabrała wszystko złoto, pieniądze oraz srebrną zastawę. Dla mnie najcenniejszą rzeczą jest moje świadectwo maturalne i szkolne fotografie, czyli zupełnie coś innego niż dla niej. Mama mnie szkaluje: „Dziecko Ty masz głowę w chmurach, czy nie czujesz tych bomb wokół nas”.
     Przy ulicy rosło stare drzewo, po którym gramoliliśmy się na sam czubek. To był róg Krakowskiej i Strzałkowskiej. Również ono zostało zniszczone przez bomby. Dlaczego te wszystkie straszne rzeczy nas spotykają? Niewyobrażalne jest to, że idziesz ulicą, a pod ruinami widzisz zakrwawione ciała ludzi. Widziałam człowieka do połowy przygniecionego ruinami. To był pan Reszke. Pozostała jego rodzina nie miała tyle szczęścia. Wszystkich pochłonęły gruzy.
     Idziemy pieszo w stronę Przedborza. Jest okropny upał, dzieci są nieznośne, płaczą, nie mają nic do picia ani do jedzenia. Kilka dni później, tak jak inni zastanawiamy się, czy nie wrócić z powrotem do miasta. Mamy jednak opory. Nie pytaj mnie dlaczego, ponieważ cały czas zastanawiamy się do czego my tam mamy wracać. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale tak właśnie czujemy.
     Ciekawi nas czy nasz dom jeszcze stoi? Jeżeli stoi, a jest troszeczkę zdewastowany, to nie szkodzi. Nam wystarczy nawet mały pokoik. Widząc ogrom zniszczeń zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nasz dom najprawdopodobniej jest zburzony. Coś nas tam jednak ciągnęło. Poszliśmy w to miejsce. Dom stał. Nie było na nim dachu, ani okien, ale mury były nie naruszone. Wszyscy krzyknęliśmy: – „To cud.” Niemieccy żołnierze nie mieli szczęścia. Pewnego dnia, jedna z faszystowskich grup przyszła do naszego domu. Pierwszego esesmana, który przekroczył próg naszego mieszkania złapał dziadek. Zaczął nim potrząsać i targać za włosy. To był jakiś gamoń, a nie prawdziwy esesman, bo wyleciał ze strasznym krzykiem i kazał się pozostałym wycofać. Gdyby to był poważny oficer, za to co dziadek mu zrobił kazałby nas wszystkich zabić. Bardzo płakałam. Bałam się, że oni znowu tu wrócą. Dziadek mówił abym przestała płakać, bo to nic nie da. Ja myślę, że oni czekali na nieodpowiedni ruch dziadka, a ponieważ on nic nie robił to do nas nie przychodzili. (c.d.n.)

Majka
:: R E K L A M A ::


Przeczytaj także:
  • Większe pieniądze, nowi inwestorzy ››
  • Starowiejska jak malowana ››
  • Rocznica Bitwy Warszawskiej ››
  • Radomszczańska Ścieżka Rowerowa ››
  • Unia sfinansuje obwodnicę i uzbrojenie strefy! ››
  • Obwodnica ››
  • Złożono wnioski ››
  • Pieniądze z UE wpłynęły ››
  • System w fazie testowej, za błędny dobór treści przepraszamy.
    (słów: 1370)
     

    Radomszczańscy Żydzi
  • Szabat ze Szlamą Ra...
  • Z kart historii (18...
  • Biedota żydowska w ...
  • Odcinek - 12 -
  • Odcinek - 11 -
  • Odcinek - 10 -
  • Odcinek - 9 -
  • Odcinek - 8 -
  • Odcinek - 7 -
  • Odcinek - 6 -
  • Odcinek - 5 -


  • Współpracujemy

    Reklama



    Swoje zdanie wyrazili:
    Nikt jeszcze tego nie skomentował.

    Wyraź swoje zdanie:
    Nick:

    Treść komentarza:



    Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka

    Aby dodać komentarz musisz podać sumę podanych u dołu liczb (dodać je).
    Stanowi to zabezpieczenie przez botami spamującymi. Przepraszamy za utrudnienia.


    2 + 6=

    Przepraszamy, komentowanie niedostępne

    Redakcja serwisu nie odpowiada za prawdziwość treści przekazywanych w komentarzach
    oraz za szkody materialne lub moralne powstałe z ich tytułu.



    Poinformuj | Polityka prywatności | Kontakt | Współpraca | Reklama | Więcej >>>
    Copyright © 2005 - 2007 by Radomsko24. Wszelkie prawa zastrzeżone
    stat.pl PHP-Fusion 5.01