Radomszczańscy Żydzi: Szabat ze Szlamą Rabinowiczem
Jedną z najznakomitszych postaci Radomska, z punktu widzenia historii miasta niewiele znanej szczególnie najmłodszym radomszczanom, jest Szlama Rabinowicz, znany w polskiej tradycji filmowej jako cadyk z Radomska. O ile my radomszczanie niewiele wiemy o tym szlachetnym Żydzie, o tyle nadal go cenią i odwiedzają na żydowskim cmentarzu przy ul. Przedborskiej jego rodacy Żydzi z całego świata.
Okazją do pokłonienia się dla nich świętemu jest przede wszystkim rocznica śmierci ich Szlamy łącznika żyjących i wierzących Żydów z Bogiem. To tutaj organizują szabaty, by składać hołd swojemu nauczycielowi i świętemu. To tutaj na terenie restauracji i hotelu Zameczek 4 kwietnia w godzinach tuż przed zmierzchem rozpoczęły się szabatowe modły przeszło czterdziestoosobowej grupy wyznawców judaizmu z Europy i Ameryki. Nie mogłem podarować sobie okazji spotkania się z Żydami, których korzenie znajdują się na radomszczańskim kirkucie, ale nie tylko. Do Radomska na cmentarz i w celu modłów szabatowych zjeżdżają się również Żydzi rodzinnie nie związani z miejscami na cmentarzu przy ulicy Przedborskiej. Związek ich trwa, bo ich rodzice i dziadkowie bardzo szanowali nauki Szlamy Rabinowicza, chociaż nie jest pewne, czy w ogóle znali cadyka z Radomska, a także jego następców. O Radomsku można mówić, że to nie miasto cadyka, a miasto cadyków. Na cmentarzu w Ohelu, czyli miejscu przeznaczonym do pochówku świętych, złożono kości, obok Szlamy Rabinowicza, jeszcze dwóch jego potomków, również cadyków.
Reportaż z pobytu kolejnej grupy Żydów, którzy odwiedzili w ostatnich latach nasze miasto zacznę jednak od przypomnienia historii rodu rodziny Rabinowiczów. Zanim to nastąpi, wypada chociaż jedno zdanie napisać o samym judaizmie. Na ponad 5 miliardów mieszkańców świata wyznawców religii żydowskiej jest zaledwie 18 milionów. Religia ich sięga korzeniami około 4 tysiące lat wstecz i stanowi ważne ogniowo w poszukiwaniu Boga. W samym judaizmie występują duże różnice. Dzisiaj można mówić o judaizmie konserwatywnym, reformowanym i ortodoksyjnym. Te pierwsze odłamy pominę, pozostając przy judaizmie ortodoksyjnym. Wyznawcy tego odłamu uznają biblię hebrajską za natchnioną, twierdząc, że Mojżesz na górze Synaj obok Kamiennych tablic z przykazaniami otrzymał również prawo ustne. Czczą więc zarówno prawo pisane, jak również ogłoszone Majżeszowi przez Boga. Stale oczekują przyjścia na świat Mesjasza, z którym to Izraelici wkroczą w złoty wiek. Ale nawet w tym ruchu ortodoksyjnym pojawiły się różnice zdań, które doprowadziły do powstania rozmaitych kierunków. Jednym z nich jest chasydyzm w powszechnym rozumieniu pobożności. To skrajnie ortodoksyjny ruch, który założony został w połowie XVIII wieku przez pana dobrego imienia Beal Szem Tow. Jego nauki podkreślają muzykę i taniec w modlitwie aż do mistycznej radości. Chasydyzm upowszechnił się wśród Żydów zamieszkujących środkową i wschodnią Polskę. Głosił wszechobecność Boga i potrzebę, a nawet konieczność łączenia się z nim w modlitwie. Szczególnym kultem otaczają cadyka, którego nauki uznają za wyrocznię. Jednocześnie sprzeciwiają się dominacji w życiu religijnym rabinów, a zwłaszcza zalecaną przez nich ascezę oraz studiowanie Talmudu.
Cadyk jest więc dla chasydów nie tylko przywódcą religijnym, ale mędrcem, często cudotwórcą i osobą świętą łączącą człowieka z Bogiem. Wierzą w reinkarnację, a ponadto wiarę swą opierają o literaturę kabalistyczną. Przywódcą religijnym chasydów jest rebe (w języku jidysz - rabbi). Uważany zwykle za wyjątkowo sprawiedliwego, a w przypadku cadyka za świętego.
Szlama Rabinowicz uznawany jest przez swoich współbraci za świętego. Tak mówią ci, którzy odwiedzają Radomsko, by przed jego grobem i grobami jeszcze dwóch cadyków i rabina z rodu Rabinowiczów złożyć modły i prosić o opiekę nad codziennym życiem wyznawców. Właściwie przyjeżdżają głównie dla niego, ale także z szacunku dla pra-pra-prawnuka Szlamy - Sigi Rabinowicza, do którego już dzisiaj zwracają się per rebe, nazywając go cadykiem. Na naszych oczach więc tworzy się nowa historia rodu Rabinowiczów, przerwana okrutną wojną, w której ginie w Warszawie czwarty cadyk z Radomska.
Ta przerwana historia zaczęła się jednak od Szlamy ha-Kohen Rabinowicza (Salomon ha-Kohen Rabinowicz). Był potomkiem rodu Aarona starszego brata Mojżesza ogłoszonym przez Mojżesza pierwszym żydowskim arcykapłanem za to, że pomógł mu wyprowadzić Żydów z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Potomkowie linii Aarona mieli i mają prawo dziedziczne do używania tytułu kohanin lub kohen przy nazwisku. W hierarchii wspólnoty żydowskiej zajmowali zwykle szczególne miejsce, zwłaszcza w czasie nabożeństwa i ceremonii religijnych.
Szlama przyjechał do Radomska ze swoją małżonką Gitli z Włoszczowej, sprowadzony przez radomszczańskich Żydów w celu objęcia urzędu rabina i stworzenia gminy żydowskiej. Mieli sześcioro dzieci. Wszyscy spoczywają na naszym żydowskim cmentarzu, chociaż dotąd nie zlokalizowano wszystkich mogił najbliższych Gitli i Szlamy.
Szlama Rabinowicz urodził się w 1795 roku, a zmarł w 1866 roku, pozostawiając ze związku z Gitlą trzech synów. Po śmierci Szlamy urząd rabina obejmuje w wieku 25 lat jego syn, który mniej więcej od 1860 roku pomaga ojcu w wykonywaniu urzędu Meyer Hersz. Nigdy nie został obwołany radomszczańskim cadykiem być może dlatego, że był rozwiedziony i dwukrotnie żonaty. Drugim cadykiem zostaje młodszy brat rabina Meyere Hersza Abraham Issachar Dor. Trzecim zaś syn Abrahama Issachara Dora Ezekiel. Czwartym i ostatnim radomszczańskim cadykiem jest ten zamordowany 31 lipca 1942 roku w swoim mieszkaniu na Nowolipiu w Warszawie, pochowany na cmentarzu żydowskim w Warszawie. To Salomon Enoch ha-Kohen.
Sigi Rabinowicz (Selig Avraham Arie Leibis) pochodzi od najstarszego syna Szlamy Rabinowicza Lewki Rabinowicza. Urodził się 28 kwietnia 1949 roku. Poślubił Evy Rechel Leidner urodzoną w Australii i to on jak gdyby rozpoczyna kolejną historię rodu Rabinowiczów i to on prawdopodobnie otrzyma godność cadyka.
Szlama Rabinowicz umiera 5 kwietnia 1866 roku wypełniając swoje zadanie jako organizatora gminy żydowskiej, rabina radomszczańskiego, a w końcu cadyka. Niektóre źródła podają, że do Radomska przybywa w 1834 roku. Skorygowałem je. Pierwszym dokumentem, który nawiązuje do objęcia urzędu rabina przez Szlamę Rabinowicza, jest odnaleziony przeze mnie dokument Rządu Gubernialnego Warszawskiego skierowany do Naczelnika Powiatu Piotrkowskiego z 22 stycznia 3 lutego 1852 roku. W nim to interweniuje Gubernia, że nie została dotrzymana umowa między rabinem Szlamą Rabinowiczem a żydowską gminą radomszczańską zawarta między 4 a 16 marca 1836 roku na pełnienie przez niego godności rabina przywódcy religijnego radomszczańskich Żydów. I z tego dokumentu jasno wynika, że
Szlama Rabinowicz przybywa do naszego miasta przed marcem 1836 roku i obejmuje urząd rabina. Umiera
5 kwietnia 1866 roku, a więc urząd rabina i jednocześnie stworzenie dworu chasydzkiego zajmuje mu w Radomsku ponad 30 lat. Żył 71 lat i prawie połowę życia mieszkał i pracował na rzecz Radomska.
Szlama Rabinowicz to nie tylko rabin Radomska, bardzo dobrze odbierany i poważany przez magistrackie władze i burmistrzów miasta. To również wielki nauczyciel i przywódca radomszczańskich Żydów. Ale nie tylko. To także współtwórca polskiego ruchu chasydzkiego, bo nie ulega najmniejszej wątpliwości, że dzięki niemu Radomsko obok innych regionów Polski można zaliczyć do kolebki chasydyzmu. Miasta Lubawicz, Leżajsk, Kocko i Radomsko w centrum kraju zadecydowały, że ortodoksyjny odłam judaizmu rozprzestrzenił się w różne zakątki świata. Trafił i jest obecny w Stanach Zjednoczonych, Izraelu, Belgii i to dzięki postaci świętego cadyka Szlamy Rabinowicza. Dlaczego? Do Szlamy Rabinowicza z prośbami o radę i modlitwę przyjeżdżali Żydzi z całej Polski. Był on uosobieniem dobra i tak go odbierano. Cadyków bowiem dzielono na gniewnych ci zamieszkiwali Izbicę, Radzin, Kock oraz na miłosiernych. Do tych drugich należał nasz radomszczański. To on prawdopodobnie wypowiadał bardzo często zdanie, które dzisiaj stanowi przesłanie dla Żydów, z korzeniami sięgającymi Radomska. Kiedy żałujesz za grzechy nie ze strachu przed karą, tylko z miłości do skrzywdzonego, wszystko będzie ci wybaczone, a nawet każdy twój grzech uznają na Sądzie Ostatecznym za dobry uczynek - brzmią słowa Szlamy Rabinowicza powtarzane przez tych, co go czczą i uznają świętym.
Nie tylko są powtarzane. Są uwiecznione w jednym z dzieł Szlamy Rabinowicza. Nosi ona tytuł: Tiferes Shlomo. Znaczy to nic innego, jak: sławny, dobry, ładny, piękny, miłosierny Szlama, bo tak siebie przedstawiał i takim dał się poznać współczesnym Szlama Rabinowicz cadyk z Radomska. W latach 1836-1866 została opublikowana jego książka, w której to wykładał Żydom, jak mają żyć i co robić, by być zbawionymi na Sądzie Ostatecznym. Oczywiście kierował ją w pierwszym rzędzie do radomszczańskich wiernych, bo to oni potrzebowali jego nauk i recepty na życie. Dzieło to jednak przetrwało.
Pielgrzymujący w rocznicę śmierci cadyka Szlamy (4 5 kwietnia 2008 r.) Żydzi z Brooklynu na godzinę przed szabatem opowiedzieli mi historię, która wiąże się ze Szlamą Rabinowiczem.
Meyer Ferencz swoje korzenie rodowe bierze na Węgrzech. Tam urodził się jego dziadek, który wiele mu opowiadał o cadyku z Radomska, Szlamie Rabinowiczu. Dziadka dziadek poznał go osobiście w Krakowie i od niego otrzymał książkę Tiferes Shlomo. Książka w rodzinie Ferencza stała się swego rodzaju talizmanem i do dzisiaj stanowi zespół wskazówek na życie. Codziennie rano Meyer Ferencz przed rozpoczęciem pracy jako mechanik samochodów ciężarowych i autobusów spotyka się z Arnoldem Freundem i wspólnie czytają dzieło Szlamy z Radomska, ucząc się na podstawie Tiferes Shlomo żyć tak, by ich życie w konsekwencji było pożyteczne dla drugich.
Arnold Freund jest dyrektorem UTA United Talmudical Academy w Brooklyn (Nowy Jork) szkoły dla młodzieży żydowskiej. Uczęszcza do niej 7 tysięcy młodych Żydów chasydów. Szkołę finansują chasydzi rodzice dzieci przyszłych talmudystów. Codziennie przez dwanaście godzin odbywają się tam zajęcia dydaktyczne i wychowawcze. Dziadkowie Arnolda byli Rumunami i oni również w swoim życiu spotkali dzieło Szlamy Rabinowicza, zawierzyli mu i postępowali w myśl wskazań świętego mistrza. Teraz tradycje rodzinne kontynuuje Arnold Freund. Utrzymywanie szkoły w skali roku to niebagatelna kwota 30 milionów dolarów. Jawi się w tym momencie przysłowie: Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem tak. Z przyjemnością więc porozmawiałem przed radomszczańskim szabatem z tymi, co to łączą się duchem i wiarą z naszym radomszczańskim cadykiem. Byli na cmentarzu, oddali mu hołd i złożyli modły. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że dyrektor Arnold Freund swój pobyt w Radomsku na żydowskim cmentarzu i w ohelu tam znajdującym się wykorzysta w czasie zajęć z młodzieżą żydowską, kiedy będzie opowiadał o swoim wielkim świętym cadyku Szlamie Rabinowiczu. To, że Freund już realizuje wskazania radomszczańskiego cadyka, świadczy o sfinansowaniu przyjazdu do Radomska Meyer Ferenczowi. Taki ludzki, a zarazem głęboko religijny gest dla przyjaciela i mechanika samochodowego współwyznawcy nauk radomszczańskiego cadyka.
Rosenberg z Antwerpii nie pierwszy raz odwiedza Radomsko i cmentarz żydowski. Nie pierwszy raz modli się w szabat i w ohelu na cmentarzu. Jego małżonka Rozelin jest siostrą Sigi Rabinowicza, a więc potomkiem Szlamy. Wokół swojej rodziny tam w Belgii grupuje chasydów, których korzenie sięgają Radomska i cadyka Szlamy Rabinowicza.
Wśród 45 Żydów, którzy przyjechali w rocznicę śmieci Szlamy, by uczcić kolejny w ich życiu Szabat, było bardzo dużo młodych Żydów. Znaczy to, że ortodoksyjny chasydyzm nie zamiera i raczej będzie się rozwijał i upowszechniał na świecie. Młodzi przejmują pałeczkę wiary od swoich rodziców i dziadków. Ale nie tylko. Żyje potomek świętego cadyka Szlamy, Sigi też Rabinowicz, który wziął na swe barki misję upowszechniania judaizmu. Nie jest ważne, czy to konserwatywnego reformowanego, czy też ortodoksyjnego, powiązanego ściśle z Radomskiem poprzez postać Szlamy Rabinowicza cadyka z Radomska.
Tekst:Maciej Konrad Ziembiński
Tygodnik Komu i Czemu
Na fotografii - Sigi Rabinowicz potomek Szlamy i przyszły cadyk radomszczańskich chasydów w czasie modlitwy.