Radomsko Logo
Szybki kontakt z redakcją
0 507-254-542
Kontakt z redakcją Radomsko24 Nie masz wiadomości
Pocz@tuj!  Forum Dyskusyjne  Bloguj - pisz bloga!  Oceń ludzi z
Radomska! Tablica ogłoszeń  Fotogalerie  Przeglšd lokalnej  Gry i Rozrywka
Inne felietony: Mam dziś księdza po kolędzie
- W pamięci zapisała mi się jedna kolęda - opowiada Marcin Jakimowicz, dziennikarz, autor książki "Radykalni" - uczestniczyłem w niej "z drugiej strony" - byłem ministrantem. Ks. Stefan Czermiński przy każdej wizycie otwierał "na chybił-trafił" Pismo Święte i czytał fragment, który się otworzył. To trochę szalone i wymaga zawierzenia w Boże prowadzenie. Pasowało jak ulał. Pamiętam wzruszone albo zadziwione twarze odwiedzanych ludzi. Słowa Biblii były często punktem wyjścia do rozmowy o Bogu (a nie o zarobkach, liczbie dzieci, wykształceniu, pogodzie). Kolęda ta trwała dość długo i to jej minus - inni czekali! Przełom grudnia i stycznia - to czas tradycyjnej kolędy, kiedy księża odwiedzają swoich wiernych w ich domach. Nie wchodząc zbytnio w uwarunkowania historyczne, trzeba powiedzieć, że sam zwyczaj został zaczerpnięty z praktyki starożytnego Rzymu, gdzie obdarowywano się na początku miesiąca stycznia. Zwyczaj ten zwany był "kalenda" i stąd polskie słowo "kolęda". Spróbujmy zatrzymać się jednak nad współczesnością kolędowania.

Stresująca sytuacja...
- Pierwsza myśl, kiedy ma przyjść ksiądz, jest ta: czy mam porządek w domu. U każdego są pewne obawy i oczekiwania - co z tej wizyty wyniknie. Dawniej były emocje związane z zeszytem do religii - wspomina po latach Przemek.
Chodząc po kolędzie zauważyłem, że wcale nierzadko ludzie przyjmujący księdza są zestresowani, innym razem nawet zażenowani, podekscytowani, stremowani, zaniepokojeni i wystraszeni. Nie wiedzą, co mają zrobić, jak się zachować - często może to wynikać z tego, że na księdza patrzą tylko i wyłącznie raz w roku, właśnie w czasie kolędy.

- Mieszkańcy nie chodzący do kościoła choć raz w roku zobaczą księdza przechodzącego obok ich bloku czy idącego po schodach - mówi Ania, studentka teologii. - Sądzę, że dla wielu ludzi odwiedziny kolędowe mogą być czymś w rodzaju indywidualnej katechezy.
Na całe szczęście więcej jest tych, którzy na kapłana i jego wizytę czekają:

- Cieszę się, że będę mógł poznać tego "gościa", którego tak często widuję, a nic lub prawie nic o nim nie wiem - kontynuuje Przemek. - Nigdy się nie boję. Od dziecka miałem kontakt z duchownymi. Jestem "oswojony".
Dla większości parafian - niestety - to jest jedyna możliwość bezpośredniego kontaktu z księdzem. Zresztą wcale nie zawsze dzieje się tak z czyjejś winy.

- Dla moich znajomych, którzy rzadko odwiedzają kościół, to dosyć stresująca sytuacja - podpowiada Marcin.
Wydaje się jednak, że ludzie, którzy mają dobry kontakt z parafią, nie przeżywają aż tak strasznie kolędy, nie czują się wizytowani, lecz raczej odwiedzani na "swoim terenie". W gruncie rzeczy chcą się spotkać z księdzem, który nie jest dla nich obcym, lecz "naszym księdzem", jak z dumą podkreślają. Cieszą się, że będą mogli porozmawiać o sobie i swoich sprawach, nie tylko w konfesjonale, w kancelarii, na katechezie czy przed kościołem, ale nareszcie tam, gdzie przebywają na co dzień - w swoim domu! To właśnie oni ze świadomością wypisują na swoich drzwiach "K+B+C", aby potwierdzić, że za tymi drzwiami jest miejsce dla przychodzącego Chrystusa. Ci są raczej zawiedzeni, jeśli z jakichś powodów nie mogli się z nim spotkać.

- Zawsze jestem - to jest stała data w terminarzu - z satysfakcją zauważa uczeń maturalnej klasy liceum - a jeśliby mnie nie było, to na pewno czułbym brak czegoś, co być powinno. Nie tylko w sensie "dziury" w tradycji...
Choć niektórzy mają na co dzień kontakt z duchownymi, to jednak wizyta z racji świąt Bożego Narodzenia jest specjalna.
- Ksiądz na kolędę przychodzi odpowiednio ubrany, a więc przychodzi w osobliwym charakterze, przynosi wreszcie samego Chrystusa - mówi Ola ze Śląska, studentka teologii i dziennikarstwa.
Co do formy kolędy, czy lepiej rzec - wizyty duszpasterskiej, można się zastanawiać - zresztą tego tematu nie da się uniknąć, ale dla każdego świadomego chrześcijanina pewna jest konieczność takich odwiedzin.

- Niestety, wielu tak księży, jak i parafian koncentruje się na aspekcie finansowym... Zaliczyć i po krzyku...- podpowiada Przemek.
Mogłoby się wydawać, że kolędą zestresowani są tylko parafianie, którzy zostają uszczęśliwieni "wizytacją" domową. Dość często u kapłana też rodzą się obawy, trema i lęk. Dzieje się tak zwłaszcza wówczas, gdy pomimo swoich starań ksiądz nie jest dobrze zrozumiany.

- Przez 50 proc. wiernych przychodzący ksiądz postrzegany jest jako konkwistador, który sobie nieźle dorabia "na lewo" - mówi ksiądz Roman. - Dla 40 proc. - kolęda to tradycyjny przemarsz księdza i okazja do nagadania na proboszcza i inne zastępcze tematy.10 proc. - traktuje kolędę jako okazję do spotkania się ze swoim duszpasterzem jako duchowym ojcem parafii, rodziny, domu.
Różne są oczekiwania związane z tą wizytą. Oczekują wierni, oczekuje i ksiądz.

Oczekiwania parafian...

-Przyjście jakiegokolwiek księdza do domu (nie tylko raz w roku na kolędę) jest dla mnie radością i okazją do ciekawej rozmowy o tym, o czym trudno się rozmawia tak po prostu z rodziną - mówi Ola. - Jest radość, że ksiądz wniesie coś nowego do naszego domu. Zawsze na kilka dni wcześniej, kiedy już wiem, że przyjdzie, myślę, co chciałabym mu powiedzieć. Rozmawiamy o tym wspólnie z mamą i siostrami.
Pierwsze z oczekiwań, jakie się pojawia, dotyczy tego, żeby ta wizyta stała się czasem przybliżania do Boga.

- To, o czym i jak będziemy rozmawiali, zależy od księdza - czy o Panu Bogu, czy o pogodzie, albo grze GKS-u - mówi Marcin Jakimowicz z Katowic.
Tacy, co to księdza traktują jako intruza, najchętniej chcieliby, żeby jak najszybciej zrobił to, co musi, i poszedł sobie skąd przyszedł. Najlepiej do wszystkich diabłów! Na całe szczęście większość oczekuje tego, że ksiądz posiedzi dłużej. Ale to zależy od księdza, czy jest otwarty, czy chce porozmawiać, czy tylko się "wyżalić" na parafian. Nie można jednak zapomnieć, że za ścianą sąsiadka, i że jeszcze dzieci na czwartym piętrze, które czekają na księdza, a już dawno powinny iść spać.

-Ważne jest dla mnie, żeby mimo wszystko była w czasie kolędy cała rodzina - mówi zdecydowanie Ola. - Ważne jest, że ksiądz przychodzi, nawet jeśli za wiele nie mówi, ważne, że jest, że słucha ludzi, że potrafi wysłuchać tego, co ludzi dręczy, jakie mają problemy, jak widzą Kościół.
Ludzie oczekują od księdza, że pokaże się im także od swej ludzkiej strony, że jest po prostu normalnym człowiekiem.

- Podoba mi się, kiedy księża dzielą się swoimi problemami, troskami i planami, kiedy nie narzekają (np. na brak pieniędzy), kiedy są pozytywnie nastawieni - mówi Ola. - Podoba mi się, kiedy księża nie zmuszają ludzi do zwierzeń i akceptują ich, kiedy potrafią być delikatni, taktowni, a jednocześnie bardzo ewangeliczni - to jest wielki talent! Księża też jakoś powinni pokazać, że jest to dla nich radość - zawitanie do tej konkretnej rodziny. I tu nieodzowny jest uśmiech, miłe słowo na wejście. To przełamuje ciężką atmosferę, stres, opór, wstyd, niezręczność. To usprawnia rozmowę.
Choć dla niektórych święcenie mieszkania nie ma większego znaczenia, a brak wody święconej maskują tą z kranu, to jednak większość chce tego poświęcenia. Woda przypomina nam przyjęty chrzest. Ma też moc egzorcyzmowania.
- Ksiądz co roku powinien święcić mieszkanie! I to bez zachęcania. Powinien to robić z wiarą! - sugeruje Przemek.

Oczekiwania księdza...
- To, co urzeka w kolędzie, to na pewno jest otwartość ludzi, którzy przyjmują kapłana jako "miłego gościa" - mówi ks. Sławek ze Śląska. Ksiądz czeka na życzliwość, na to, że jego parafianie dadzą mu do zrozumienia, że jest potrzebny. Nie chodzi tu o jakieś pochwały, lecz o zwykłą serdeczność. To parafia ma być domem księdza i jego rodziną - nie plebania. Ksiądz, powinien się tam czuć dobrze, jak wśród swoich. Ksiądz idąc na kolędę, chce również spotkać tych, których w kościele nie widzi. Wiadomo, że nie uda mu się za jednym razem rozwiązać wszystkich problemów swoich wiernych, ale może intrygować, inspirować, mobilizować i pobudzać do myślenia...

- Jeśli ktoś chce mojej wizyty, to do niego idę, bez względu na to, czy ma świece, krzyż, wodę święconą... - mówi ks. proboszcz z Warszawy. - Czasem jest to jedyny kontakt ludzi z kościołem... Szkoda, że niektórzy odrzucają taką szansę...
Ksiądz od kolędy oczekuje także tego, że spotka tam w końcu ludzi, którzy będą chcieli twórczo zaangażować się w swoją parafię. To nie jest takie proste. Łatwiej spotkać takich, którzy księdza obarczają winą za całe zło świata. Łatwiej narzekać, mówiąc, że to nie ode mnie zależy. Łatwiej obserwować niż budować - to przecież nic nie kosztuje. I gdyby coś nie wyszło, to zawsze można powiedzieć: a nie mówiłem. Wielu z serdeczności chciałoby częstować księdza kawą, herbatą czy obiadem - co prawie zawsze jest miłe, ale często nie do zrealizowania. Trudno przecież przed południem wypić dziesięć, a po południu jeszcze osiem kaw.
Pozostaje jeszcze jeden drażliwy temat, a mianowicie - sprawa ofiar składanych z racji kolędy.

- Pieniądze są przyjmowane w połowie na potrzeby parafii i diecezji, a w drugiej części - na potrzeby kapłanów pracujących w parafii - mówi ks. Sławek. Zasady podziału ofiar składanych z racji kolędy w każdej diecezji są regulowane przez biskupa.

- W parafii, przy której mieszkam podczas studiów, księża w czasie trwania kolędy nie zbierają w ogóle pieniędzy. Wierni, którzy w danym tygodniu mieli kolędę, w następną niedzielę składają ofiarę kolędową - mówi Ania. Wysokość ofiary niekoniecznie musi iść w parze z wiarą. Brak pieniędzy nie może nam przeszkodzić w korzystaniu z jakiegokolwiek dobrodziejstwa Kościoła. Istnieje jednak świadczenie dobra na rzecz wspólnoty i kapłana, który w danym miejscu pracuje. Każdy ksiądz, który stosuje zasadę "co łaska", a zatem nie używa tzw. "cennika", wcześniej czy później przekona się, że to się "opłaca". Choć często owoce tego typu podejścia nie rzucają się w oczy.
Zauważyłem, że często ludzie kładą kopertę z pieniędzmi na stole, myśląc sobie, że ksiądz sam ją zabierze. Nauczyłem się, żeby nie ruszać koperty, zanim gospodarz osobiście mi jej nie wręczy. Należy się tego trzymać, nawet gdybyśmy mieli nic od rodzin nie otrzymać. Tego typu podejście przysporzyło mi też wiele radości. Szczególnie humorystyczny jest widok ulicy i biegających po niej ludzi, którzy gonią księdza, aby wręczyć mu kopertę. Wtedy wszyscy widzą, że to ludzie pieniądze przynoszą, a nie ksiądz je zbiera.

Są też smutne sytuacje, kiedy wciskają księdzu kopertę, której zawartość stanowi gazeta albo paragon po zakupionym alkoholu. To już, niestety, jest chamstwo. Lepiej po prostu powiedzieć, że się ma trudną sytuację. Niektórzy księża, gdy widzą, że choć w domu mieszkają uczciwi ludzie, ale im się nie przelewa, to zostawiają coś z tego, co zebrali. O tym prawie nikt nie wie...

Pomysły, sugestie, propozycje...
- Forma kolędowania, jaka obecnie istnieje, według mnie straciła sens - mówi Basia, studentka z Radomska. - Wizyta w narzuconym terminie, trwająca 5 minut (a maksymalnie nawet 8), pomiędzy jednym a drugim sąsiadem, sprowadza się często do kilku zdawkowych pytań i podobnych odpowiedzi. Sądzę, że osoby, które mają na to ochotę, powinny mieć możliwość umówienia się na jakiś wszystkim pasujący termin, kiedy mogą być obecni wszyscy domownicy, a ksiądz nie jest zmęczony kilkugodzinnym "maratonem".

Wydaje się, że potrzebne jest pewne usprawnienie tej specyficznej wizyty duszpasterskiej. Najważniejsze - to pogłębienie charakteru tego wydarzenia, zarówno od strony księży, jak i od strony rodzin. "Grafiki" kolędowe trzeba by tak rozplanować, żeby w domach, które sobie tego życzą albo tego potrzebują, kapłan mógł zostać dłużej. Tu formy rozwiązań są liczne i wielu księży w parafiach próbuje już coś w tej kwestii robić. Jedno z rozwiązań sugeruje ksiądz Mieczysław Maliński, mówiąc:
- Niech ksiądz rozkłada kolędę na cały rok i codziennie chodzi. Okazuje się, że ludzie chcą tych odwiedzin.

Są już parafie, gdzie duszpasterstwo prowadzi się właśnie w taki sposób. I nierzadko z różnych okazji, zwłaszcza z racji planowanych chrzcin, komunii, bierzmowania, ślubu odwiedza się parafian w ich domach. Pośpiech jest też czasem związany z brakiem cierpliwości, o którą trzeba walczyć. Ksiądz, pomimo że się spieszy, musi robić wrażenie jakby przyszedł tylko do tej jednej rodziny, choć wie, że także inni na niego czekają. Kolęda nie może tylko i wyłącznie ograniczyć się do uzupełnienia danych w kartotece parafialnej, choć i one są potrzebne.

- Zwykle siadam, chyba że nie poproszą - mówi proboszcz z Warszawy. Ksiądz musi ciągle pracować nad tym, że trzeba szanować tych, których się odwiedza. Wiadomo, że nie ma czasu, by prowadzić długie dyskusje. Muszę jednak przyznać, że to bardzo wciągające, zwłaszcza gdy atmosfera w domu jest przyjazna, a temat ciekawy. Niestety inni - czekający za ścianą - na tym tracą. Ania, zdając sobie sprawę, że na wiele pytań w czasie kolędy nie da się uzyskać odpowiedzi, proponuje, by kontynuacją dyskusji podjętych w czasie wizyty duszpasterskiej mogła być "skrzynka pytań", na które księża odpowiadaliby w gazetce parafialnej.

- Mieszkam na ostatnim piętrze w ostatniej klatce - mówi Przemek, który dopiero raz przyjmował księdza "na swoim". - Wiem, że ksiądz może być już zmęczony, rozumiem go. Ministranci mają zaśpiewać kolędę - powinni dostawać nie tylko kasę, ale też słodycze. Słyszałem też, że proboszczowie rozsyłają lub roznoszą wcześniej imienne zaproszenia do rodzin. Jest to okazja do wyjaśnienia celu i korzyści płynących z wizyty duszpasterskiej. Nie wiem jeszcze, jak najlepiej rozwiązać kwestię wody święconej. Czy lepiej, żeby ksiądz nosił kropidło z wodą, czy żeby ministranci nosili całe naczynie, i w razie czego zostawiali komuś święconą wodę. Może i lepiej, żeby ludzie się o nią sami starali i żeby mieli ją w domu. Taka buteleczka może służyć nawet kilka lat! Znam takie przypadki.

Parafianie powinni się przygotować do wizyty duszpasterskiej. Ks. Sławek proponuje, aby przed kolędą rodzina wspólnie się modliła, czyniła refleksje nad życiem osobistym i rodzinnym. W ten sposób wierni mieliby o wiele więcej istotnych problemów do przedstawienia kapłanowi.

- Zdaję sobie sprawę, że być może część ludzi nie zdobyłaby się na to osobiste zaproszenie księdza do domu i powodów tego mogłoby być bardzo wiele. Jednak taka forma kolędy dla mnie miałaby bardziej osobisty charakter, wszyscy bardziej by się w to zaangażowali i przygotowali do tego ważnego przecież wydarzenia. Ideał - to współistnienie tradycyjnej formy kolędowania i tej nowej, bardziej indywidualnej. Odwiedziny duszpasterza w rodzinie powinny być czymś wyjątkowym, swoistym świętem, a nie tylko kontynuacją starego obyczaju - kończy swoją refleksję Basia.

* * *


A skoro o propozycjach mowa... moja osobista brzmi tak: przyjmijmy księdza jak kogoś z rodziny. Bądźmy naturalni i życzliwi.


Ks. Grzegorz Ułamek





:: R E K L A M A ::


Przeczytaj także:
  • Animagia w Muzeum ››
  • Wernerowskie Walentynki ››
  • Okaż serce ››
  • Serce dla zwierząt ››
  • Nowi wice ››
  • Droga do Dojo ››
  • Ty nie stracisz, my zyskamy ››
  • Duże brawa ››
  • Imieniński w Łodzi ››
  • Ćwiczenia "BIEDRONKA" ››
  • System w fazie testowej, za błędny dobór treści przepraszamy.
    (słów: 2024)
     

    Inne felietony
  • Okaż serce
  • Szkoła to miejsce p...
  • Euro-sieroty
  • Bonsai
  • Świat ...ła... na r...
  • Znak krzyża
  • To w co pogramy?
  • Zapomniane fakty
  • Gross zapomniał o K...
  • Mam dziś księdza po...
  • CHANCHO


  • Współpracujemy

    Reklama



    Swoje zdanie wyrazili:
    Nikt jeszcze tego nie skomentował.

    Wyraź swoje zdanie:
    Nick:

    Treść komentarza:



    Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka Emotka

    Aby dodać komentarz musisz podać sumę podanych u dołu liczb (dodać je).
    Stanowi to zabezpieczenie przez botami spamującymi. Przepraszamy za utrudnienia.


    1 + 3=

    Przepraszamy, komentowanie niedostępne

    Redakcja serwisu nie odpowiada za prawdziwość treści przekazywanych w komentarzach
    oraz za szkody materialne lub moralne powstałe z ich tytułu.



    Poinformuj | Polityka prywatności | Kontakt | Współpraca | Reklama | Więcej >>>
    Copyright © 2005 - 2007 by Radomsko24. Wszelkie prawa zastrzeżone
    stat.pl PHP-Fusion 5.01