Wizyta duszpasterska, zwana popularnie kolędą, jest dla wielu mieszkańców naszego miasta przykrym obowiązkiem, którego często próbujemy uniknąć na różne sposoby, a tu inwencji twórczej nie brakuje.
Dziś nawiedza mnie ksiądz po kolędzie... ech, jak ja nie lubię tych sztucznych wizytacji... - mówi Jola, ale opinia jej jest często podzielana przez wielu nastolatków. Dlaczego kolęda jest dla części z nas mało lubianą praktyką religijną?
Staropolskie przysłowie mówi: "Gość w dom – Bóg w dom". Istnieją jednak sytuacje, że już przy wejściu kapłan czuje jakoby miał natychmiast wyjść, a wszelki proponowany temat rozmowy nie jest podejmowany. I jest to najłagodniejsza forma ostentacyjnego pokazania, że kapłan jest osobą niemile widzianą. Jeśli zamierzamy w taki sposób „odbębnić” kolędę lepiej w ogóle nie przyjmujmy księdza, bo wtedy to staropolskie przysłowie trzeba by zamienić na słowa: "Kogo tu diabli niosą?!".
Przykry jest fakt, że wizyta duchownego po kolędzie zazwyczaj nie kojarzy się z rozmową o codziennych problemach, ale z obowiązkowym datkiem i obawą przed tajemniczą parafialną kartoteką, w której lądują zapiski o naszych rodzinach. Owa „kartoteka” wypełniana przez księży po albo w trakcie wizyty duszpasterskiej budzi wśród wiernych dużo podejrzeń. Parafianie często czują się niezręcznie, gdy kapłan podczas rozmowy robi notatki. Co jest w niej zapisywane i czemu ma służyć ten niecodzienny wywiad?
Księża tłumaczą, że kartoteki są konieczne, bo prowadzenie parafii wymaga dobrze zorganizowanej administracji. Podobno w tajemniczych kartotekach nie ma żadnych intymnych informacji, tylko imię i nazwisko, data urodzenia, przyjmowane sakramenty oraz wizyty duszpasterskie.
Od pewnego czasu po Internecie krąży dowcip:
Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje Jasiowi standardowy zestaw pytań:
- A ile masz lat?
- Siedem...
- A do kościółka chodzisz?
- Chodzę...
- Co niedziela?
- Co niedziela..
- Z całą rodziną?
- Z całą...
- A do którego?
- Do Carrefoura...
Ciekawe w ilu procentach dowcip ten przedstawia radomszczańskie realia?